Szalom Aleichem – Pokój Wam. Te słowa wracają do mnie szczególnie teraz, w świetle fragmentu Ewangelii, w którym Jezus – Żyd – zwraca się do swoich braci, apostołów. Myślę o tym prostym, a jednocześnie głębokim pozdrowieniu pokoju. I słyszę wezwanie: Christos Waskriesieje! – Chrystus zmartwychwstał. Odpowiedź: Waistinu Waskriesieje! – Prawdziwie zmartwychwstał.
Jutro kanonizacja Jana Pawła II i Jana XXIII, której dokonają papież Franciszek i Benedykt XVI. Widzę w tym niezwykłą symbolikę. Franciszek i Benedykt XVI – dwaj papieże obecni podczas uroczystości. Jan XXIII i Paweł VI – dwaj papieże Soboru Watykańskiego II. Jan Paweł II i Jan XXIII – dwaj, którzy zostaną ogłoszeni świętymi. Jest też inna para: Jan Paweł I i Jan Paweł II. A wszystkich łączą apostołowie: Piotr, Jan i Paweł.
Zastanawiam się nad historią, zwłaszcza nad czasami II wojny światowej i Soboru Watykańskiego II. Mam wrażenie, że Jan XXIII był radykalny w wartościach Chrystusowych – jak apostoł Jan – pełen światła i odwagi. Paweł VI wydaje mi się bardziej praktykiem, podobnym do apostoła Pawła. Czasem myślę, że rewolucyjny impuls Jana XXIII został zatrzymany. Może Sobór przyniósłby jeszcze więcej dobra, gdyby to on doprowadził go do końca.
Rozumiem też dramat wyborów Kościoła wobec Hitlera. Pius XI znalazł się w potrzasku. Odrzucenie konkordatu mogło sprowadzić jeszcze większe represje. Przyjęcie go oznaczało kompromis. Każda decyzja była obciążona złem. Hitler zastawił pułapkę. Pius XI i XII mogli być bardziej radykalni, lecz wiedzieli, że sami nie pokonają systemu. Była to sytuacja bez dobrego wyjścia.
Dziś Kościół przeżywa inne trudne czasy. Nie prześladowanie, lecz obojętność wydaje mi się większym zagrożeniem. Letniość świata jest groźna. Nijakość bywa gorsza niż bycie gorącym lub zimnym. To właśnie duchowa obojętność może stać się największym kryzysem obecności Boga w świadomości ludzi.
Komentarze
Prześlij komentarz