Dzisiaj miałem ciekawy sen.
Wszedłem do pomieszczenia, które przypominało halę produkcyjną.
Miałem przeczucie, że jest to pewnego rodzaju trening
umiejętności techniczno-praktycznych.
Wewnątrz tej hali znajdowała się skała,
która przypominała bramkę, podobną do tej w metrze.
W skale był mały otwór,
z którego wychodziła glista.
Nie mogłem przejść przez tę bramkę,
ponieważ bałem się tej glisty i brzydziłem się jej.
Im dłużej jednak czekałem,
tym bardziej glista wychodziła na zewnątrz
i stawała się coraz większa,
aż zaczęła przypominać węża.
Starałem się przesunąć ją przez gazetę
i zrzucić ze skały,
jednak było to bezskuteczne.
Dotykałem jej jedynie przez papier
przypominający gazetę z nadrukiem,
ponieważ bardzo się jej brzydziłem.
Postanowiłem w końcu zrobić krok w stronę bramki,
aby spróbować przez nią przejść.
Wtedy ten mały wąż ukąsił mnie.
Przestraszyłem się i wycofałem.
Odwróciłem się
i zobaczyłem człowieka,
który również został ukąszony przez tego węża.
Z wyglądu sprawiał wrażenie wyczerpanego i chorego,
a na jego twarzy widoczne były ślady
przypominające wrzody.
Mimo to chodził po hali
i z jego zachowania nie wynikało,
że faktycznie jest chory.
Jemu również nie udało się przejść przez bramę.
Ja jednak nie poddawałem się.
Zacząłem szukać innego wejścia.
Rozglądałem się
i przechodziłem z miejsca na miejsce.
Widziałem, jak inne osoby,
którym udało się przejść,
uczestniczą w całym tym wydarzeniu.
Było mi przykro,
że nie mogę być razem z nimi
i wspólnie pracować.
Następnie pojawiłem się
jakby w magazynie tej hali.
Znajdowała się tam duża maszyna z dźwigiem,
przy której ktoś pracował.
Chciałem mu pomóc,
ale nie wiedziałem jak.
Wstydziłem się również wyjść z inicjatywą
i zaproponować pomoc.
W pewnej chwili
ten człowiek odszedł od urządzenia
przypominającego żółty dźwig.
Wtedy podszedłem bliżej,
przyjrzałem się urządzeniom
i zacząłem się z nimi zapoznawać.
Po chwili rozpocząłem pracę.
Podeszła do mnie kobieta
i poprzez uśmiech dała mi do zrozumienia,
że jest zadowolona z tego, co robię.
Następnie znalazłem się już poza halą.
Wyglądało to tak,
jakbym wracał z tej pracy.
Szedłem z kilkoma osobami
do miejsca,
w którym miał przyjechać autobus.
Poczekaliśmy chwilę,
aż podjedzie.
Autobus był tak bardzo długi,
że aż niewyobrażalne było to,
że porusza się jak zwykły autobus.
Jednak nie zatrzymał się,
tylko pojechał dalej,
bezpośrednio pod halę,
gdzie zawrócił.
Podbiegliśmy do niego.
Następnie byłem już w autobusie
lub w jakimś tramwaju.
Z jego wnętrza widziałem,
jak jedziemy.
Było tam wiele osób.
Jedna osoba,
wyglądająca na szefa całego zespołu pracowników,
miała pretensje do pasażerów,
że zamiast pracować
bawią się w telepatię.
Po chwili przypomniało mi się,
że nie skasowałem biletu.
Zacząłem więc szukać w portfelu
czystego biletu.
Wyciągałem jeden po drugim,
ale wszystkie były już skasowane.
Postanowiłem znaleźć bilet,
na którym nadruk był najsłabiej widoczny,
i skasowałem go ponownie.
Niestety po skasowaniu
oba nadruki stały się bardzo wyraźne
i pojawiły się czerwone znaki,
które uświadomiły mi,
że zrobiłem coś złego.
Mimo to nie wysiadłem z autobusu
i jechałem dalej na gapę.
Wtedy zadzwonił budzik
i się obudziłem.

Komentarze
Prześlij komentarz