W czasie Wielkiego Postu uczestniczyłem w drodze krzyżowej oraz we Mszy Świętej w kościele.
Podczas kazania ksiądz wspominał, że jedynie poprzez uczestnictwo we Mszy Świętej w kościele oraz przez sakramenty można osiągnąć zbawienie.
Rozumiem, że obowiązkiem Kościoła jest zapraszanie ludzi do świątyni i zachęcanie do modlitwy w murach kościoła.
Jest to dla mnie zrozumiałe, ponieważ smutnym widokiem jest uczestnictwo we Mszy Świętej, gdy kościół pozostaje pusty.
Z drugiej jednak strony Jezus wspominał, aby nie stawać na rogach ulic i nie trąbić przed sobą w świątyni, że czyni się coś dobrego.
Uczył, że należy schować się w swojej izdebce i tam się modlić, aby Ojciec, który widzi w ukryciu, wynagrodził temu człowiekowi.
W tym miejscu należy jasno zaznaczyć, że chodzenie do kościoła jest czymś dobrym.
Trzeba jednak czynić to z wielką pokorą i nie uczynić z tego powodu do chluby.
Samo uczęszczanie do kościoła nie daje nam pewności, że trafimy do Nieba.
Potrzeba dawać świadectwo o Jezusie Chrystusie i naszym Ojcu Niebieskim w Duchu Świętym oraz czynić dobro z pokorą.
Można tu przytoczyć porównanie do studiowania.
Istnieją studia stacjonarne, które można porównać do codziennej Mszy Świętej w kościele.
Są studia zaoczne, podobne do chodzenia do kościoła tylko w niedzielę.
Jest także e-learning, czyli studia przez internet, jak Msze Święte i nabożeństwa transmitowane w telewizji, radiu oraz internecie.
Można również studiować eksternistycznie, poprzez samodzielne czytanie odpowiednich lektur, na przykład Pisma Świętego.
Można przeglądać internet, portale religijne i inne teksty o tematyce duchowej.
Można uczestniczyć w kursach i szkoleniach stacjonarnych, takich jak wyjazdowe rekolekcje ignacjańskie organizowane przez jezuitów.
Można także korzystać z komputera i internetu, z e-booków, audiobooków oraz materiałów wideo.
Chciałbym stworzyć projekt informatyczny, który mógłby zintegrować wszystkie te źródła, które są korzystne i dobre dla człowieka.
Wracając do porównania studiowania i rozwoju duchowego, każda forma studiowania pogłębia naszą wiedzę.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ucząc się samodzielnie, uczymy się tego, co rzeczywiście jest nam najbardziej potrzebne.
Możemy wówczas odnajdywać najlepsze sposoby pozyskiwania pożytecznej wiedzy i praktycznych umiejętności.
Wymaga to jednak samodzielności, determinacji oraz umiejętności motywowania samego siebie do działania.
Jeżeli mamy silną wolę, taka forma studiowania lub rozwoju duchowego może okazać się najbardziej skuteczna.
Dzięki niej możemy rozwijać się najpełniej i pogłębiać swoją relację z Bogiem.
Jednak każdy człowiek potrzebuje czasem wyjścia do ludzi i spotkania z osobami podobnymi do siebie.
Tutaj wychodzi nam naprzeciw uczestnictwo we Mszy Świętej w kościele, we wspólnocie wiernych.
Pomaga w tym również działanie w grupach formacyjnych, takich jak Ruch Światło-Życie, Odnowa w Duchu Świętym, duszpasterstwa akademickie, bractwa i inne wspólnoty.
Studiowanie stacjonarne można porównać do codziennego chodzenia do kościoła.
Jest to dobra forma pogłębiania wiary.
Jeżeli jednak tylko na tym poprzestajemy, może to świadczyć o naszym duchowym lenistwie.
Sam na studiach zaocznych wiele się nauczyłem.
Jednak gdybym ten czas poświęcił na indywidualną naukę tego, co rzeczywiście było mi potrzebne, aby stać się dobrym programistą, prawdopodobnie nauczyłbym się jeszcze więcej i lepiej wykorzystał ten czas.
Studiowanie przez internet, czyli uczestnictwo we Mszy Świętej i nabożeństwach online oraz przeglądanie materiałów religijnych w sieci, również jest dobre.
Wymaga jednak odpowiedniego nastawienia, skupienia oraz pełnego zaangażowania uwagi, tak jakbyśmy byli fizycznie obecni w kościele.
Tak czy inaczej, najlepszą formą studiowania w najszerszym znaczeniu jest praktyka.
Jest nią głoszenie Słowa Bożego tam, gdzie jest to możliwe.
Powinno być ono poparte przykładem wartym naśladowania oraz świadectwem własnej wiary.
Taka postawa najbardziej rozwija człowieka, ubogaca go i zbliża do Boga.
Właśnie taką postawą charakteryzował się Jezus.
Pojawiał się w świątyni i modlił się tam, co wielokrotnie opisują Ewangelie.
Jednak przede wszystkim głosił Dobrą Nowinę wszędzie tam, gdzie było to wówczas możliwe.
Często udawał się również w ustronne miejsca, aby w ciszy porozmawiać z Bogiem.
Jezus nie miał własnego domu i nieustannie wędrował.
Dlatego jedyną formą oddalenia się od ludzi było ustronne miejsce, znane jedynie wybranym apostołom.
Z tego powodu św. Franciszek z Asyżu jest dla mnie wspaniałym wzorem i odbiciem postawy Jezusa.
Nie uznawał on posiadania domu, pielgrzymował i nawracał, nie biorąc ze sobą niczego zbędnego.
Sprzeciwiał się, gdy jego bracia gromadzili pieniądze na budowę świątyń i klasztorów zamiast dzielić się nimi z ubogimi.
To bardzo go oburzało i uważam, że Kościół również dziś powinien brać z niego przykład.
Szczególną okazją ku temu jest fakt, że papież nosi imię Franciszek.
Dzisiaj uczestniczyłem we Mszy Świętej przez internet razem z moim tatą.
To doświadczenie zbliżyło nas do siebie i wniosło do naszego domu pokój oraz pojednanie.
Owoce takiej Mszy Świętej na odległość mogą być równie dobre jak w przypadku uczestnictwa bezpośredniego w kościele.
Konieczne jest jednak odpowiednie nastawienie i skupienie.
Czasem mam pewne przeczucia, lecz nie jestem gotów od razu ich przekazywać.
Czasem potrzeba kilku tygodni lub miesięcy, aby owoc w człowieku zakwitł.
Jednym z takich owoców jest refleksja zapisana poniżej.
W świecie, w którym dobrzy zostaną oddzieleni od złych, należy zapewnić bezpieczeństwo tym dobrym.
Źli, zgodnie ze swoją naturą, będą chcieli niszczyć dobro.
Będą niszczyć siebie nawzajem, ale także dążyć do zniszczenia dobrych.
Trzeba chronić dobro, aby pozostało nieskalane, ponieważ dobro oznacza pokój i brak przemocy.
Jeśli źli zaatakują dobrych, ci nie będą mogli się bronić bez ryzyka skażenia dobra przemocą.
Jeżeli jednak z lęku zostaną zmuszeni do obrony, Niebo, jako miejsce dobra, zostanie dotknięte grzechem.
Wtedy pomocą mogą służyć ci, którzy przebywają w czyśćcu, udowadniając swoją lojalność wobec Nieba i Dobra.
Wojna jest zła, lecz walka może być dobra.
Potrzeba mądrości, aby zrozumieć tę różnicę.
Walka nie musi oznaczać przemocy – może być prowadzona poprzez mądrość i inteligencję.
Taką walkę prowadził Jan Paweł II, Karol Wojtyła, podczas II wojny światowej oraz w czasie prześladowań komunistycznych.
Przemoc prowadzi jedynie do zniszczenia.
To mądrość i inteligencja są siłami najskuteczniejszymi i z tych wartości powinniśmy korzystać jak najczęściej.

Komentarze
Prześlij komentarz