Przejdź do głównej zawartości

[24.01] - [14/03/2013] - Wybór nowego Papieża (cz. 1)

Dzisiaj rozpoczęło się konklawe. Benedykt XVI abdykował. Teraz czekamy na wybór jego następcy. Jest to dla mnie czas oczekiwania i wielkiej nadziei na dobre zmiany. Myślami jestem z kardynałami i proszę dla nich o łaski i dary Ducha Świętego, które pomogą im w dobrym wyborze.

Byłem również dzisiaj w spowiedzi — często korzystam z tego sakramentu. Potem wróciłem do domu i oglądałem, jak kardynałowie składają przysięgę. Po przysiędze wszyscy opuścili Kaplicę Sykstyńską. Zjadłem kolację i poszedłem na Mszę Świętą. Po Mszy schola w mojej parafii zorganizowała nabożeństwo o tematyce krzyża pod nazwą „Światło – Dźwięk”. Podczas tego nabożeństwa prezentowano zdjęcia, których tematem przewodnim był krzyż, a temu wszystkiemu towarzyszyła muzyka, śpiew i rozważania.

Jedno ze zdjęć przedstawiało krzyż w świetle zachodzącego słońca, a w oddali maleńką postać pod krzyżem. Wtedy pomyślałem, że nawet jeśli wszyscy odejdą od krzyża, na którym umarł Jezus, ja pozostanę jak ta maleńka postać — nawet jeśli będę tam zupełnie sam.

Podczas tego nabożeństwa postanowiłem, że napiszę tutaj o jednym z przeżyć, jakie miałem podczas rekolekcji oazowych, na których byłem wiele lat temu. Podczas tych rekolekcji pojechałem do Warszawy, by prosić rektora o przyjęcie mnie do seminarium. Rektor wyraził zgodę. Następnego dnia byłem już w szpitalu.

Miałem wrażenie, że jestem pomiędzy dwiema skrajnościami — nazywałem to ciemnością i jasnością. Czasem pochłaniała mnie ciemność, a czasem jasność. Tam, gdzie była ciemność, czułem zmęczenie i strach. Tam, gdzie była jasność, przepełniała mnie miłość i poczucie szczęścia. W pewnym momencie byłem tak blisko tej jasności, światła, Boga, miłości, że wydawało mi się, jakbym się rozpływał i znikał. Moja świadomość istnienia była bliska „0”. Miałem wrażenie, jakby za tym światłem już nic nie było — tylko Bóg i miłość — ale mnie, jako świadomości istnienia, miało tam już nie być.

Po miesiącu wyszedłem ze szpitala, ponieważ mówiłem lekarzom to, co chcieli usłyszeć. Dobrze się stało, że wyszedłem, bo tylko w ten sposób mogłem wrócić do rzeczywistości. Często ten stan wracał do mnie w następnym roku, by ostatecznie wybuchnąć ponownie. Kolejny pobyt w szpitalu trwał 1,5 miesiąca. Zmieniono mi tabletki. Nie czułem, żeby mi pomagały. Czułem za to otępienie i ospałość.

Dopiero podczas tego drugiego pobytu w szpitalu, kiedy po raz pierwszy powiedziałem temu stanowi stanowcze „NIE”, wszystko zaczęło powoli się cofać. Zauważyłem tę zależność: kiedy w myślach mówię „NIE”, wracam. Po pewnym czasie zacząłem również bardzo świadomie mówić „TAK” wtedy, kiedy czułem, że mogę to powiedzieć i będzie to dla mojego dobra oraz zdrowia. W ten sposób wyszedłem z tego stanu i wróciłem do rzeczywistości.

Wnioski po tym doświadczeniu mam następujące: Bóg jest miłością. Kiedy umieramy, jednoczymy się z tą Miłością i rozpływamy się w niej. Mam jednak wciąż nadzieję, że gdzieś w tym rozmytym „ja” — tam, gdzie nie czuję już istnienia, tylko i wyłącznie obecność Boga — jest zakodowany mój niewidoczny obraz. Wierzę, że słowa Jezusa były Prawdą, i wierzę, że kiedyś ta Miłość zstąpi na ziemię. Wtedy z tej miłości zostaną wyłuskane obrazy ludzi — ich ślady — by ostatecznie wskrzesić ich z martwych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

[24.12] [24.12.2025] - Wprowadzenie do bloga "Widoki na Raj"

   (wprowadzenie do duchowej pielgrzymki) „Widoki na Raj” nie stanowią jedynie formy bloga, ani też zbioru duchowych refleksji. Są drogą, gdyż każde istnienie określane jest przez barwy, przez które stąpa także człowiek – ze swoją historią, słabością i pytaniami – zostaje zaproszony do pielgrzymki ku Światłu. Celem autora, nie jest poznanie jedynie jego poglądów, a cel głębszy - spotkanie z Tym, którego serce nieustannie szuka: Jezusem Chrystusem, żywym i obecnym w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej, w jedności z Ojcem i działaniu Ducha Świętego tu i teraz. Treści publikowane w „Widokach na Raj” są świadectwem przejścia autora i odbiorcy poprzez obszar i czas, w którym pojawiają się zarówno chwile zachwytu, jak i doświadczenia upadku, zagubienia oraz ciemności. To opowieści o życiu realnym, stroniącym od upiększania rzeczywistości, a jednak ukazującej prawdziwy sens życia człowieka. Każdy tekst jest jak fragment mozaiki, która zawiera w sobie elementy jasne jak radość, czasem m...

[24.12] Różaniec Historii Zbawienia – Droga Modlitwy przez Czas i Wiarę

WPROWADZENIE DO RÓŻAŃCA HISTORII ZBAWIENIA Modlitwa, która prowadzi przez całe dzieje Boga z człowiekiem 1. Czym jest Różaniec Historii Zbawienia Różaniec Historii Zbawienia jest rozszerzoną, pogłębioną i medytacyjną formą modlitwy różańcowej , która prowadzi modlącego się przez całe dzieje zbawienia – od stworzenia świata, poprzez przymierza Boga z człowiekiem, historię Izraela, życie Maryi i Jezusa, dzieje Kościoła, aż po czasy współczesne i nadzieję przyszłości. Nie jest to nowa modlitwa w sensie treści – jest to nowy sposób przeżywania tej samej, niezmiennej modlitwy Kościoła , jaką jest różaniec, pogłębiony o ciągłą narrację biblijno-historyczną . Różaniec Historii Zbawienia: nie zastępuje klasycznego różańca , nie zmienia modlitw , nie wprowadza nowych formuł , lecz rozszerza pole rozważań , aby objąć całą drogę Boga z człowiekiem . To modlitwa dla tych, którzy: pragną lepiej rozumieć Pismo Święte , chcą zobaczyć sens historii , potrzebują duch...

[25.12] Etap 1 - Część 1 - Tajemnica 1 - "Stworzenie świata i człowieka"

ETAP pierwszy – TORA: Początek Objawienia Część pierwsza – Początek Stworzenia i Upadku Tajemnica pierwsza - "Stworzenie świata i człowieka" (Księga Rodzaju rozdział 1) Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowiem i próżnią, ciemność była nad bezmiarem wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. I rzekł Bóg: „Niech się stanie światłość!” I stała się światłość. I widział Bóg, że światłość była dobra, i oddzielił Bóg światłość od ciemności. Tak rozpoczął się porządek świata — z chaosu powstała harmonia, z pustki – obfitość, z ciemności – światło. Stworzenie jest hymnem o Bożym Słowie, które przynosi sens. Nie powstało z przypadku, lecz z miłości. Każdy dzień stwarzania to rytm daru i odpoczynku, dzieło, w którym Bóg patrzy i mówi: „To jest dobre”. Człowiek jest koroną stworzenia — nie panem przeciwko światu, lecz opiekunem, współpracownikiem Boga w dziele życia. Być „na obraz Boży” znaczy odzwierciedlać Jego dobroć i twórczość. Świat jest świątynią, a każdy a...