Pasterz powinien unikać rażącego odchodzenia od prawd wiary. Czasem jednak warto powiedzieć coś kontrowersyjnego, a następnie wytłumaczyć, o co dokładnie chodziło. Taki zabieg może złagodzić wcześniejszą wypowiedź i spowodować swego rodzaju spuszczenie powietrza u wiernych. Kontrowersja ta nie powinna jednak gorszyć ludu ani go niepokoić, prowadząc na przykład do gniewu, lecz jedynie pobudzać do myślenia.
Pasterz w swoim życiu powinien kierować się zarówno sercem, jak i rozumem. Słyszałem pasterzy, którzy twierdzili, że należy kierować się przede wszystkim rozumem, inni mówili, że sercem — szczególnie przed Soborem Watykańskim II. Prawda jest taka, że we wszystkim trzeba zachować umiar i równowagę. Tylko wtedy, gdy wszystkie zmysły i wszystkie obszary życia są odpowiednio uporządkowane, można liczyć na to, że pasterz zbliży się do poznania Prawdy i będzie mógł ją przekazać tym, którzy albo są od niej dalej, albo nawet bliżej, lecz nie patrzyli na nią z tej perspektywy.
Pasterz powinien być także przygotowany na krytykę i cenić ludzi, którzy potrafią konstruktywnie ją wyrazić. Nie chodzi tutaj o ciągłe narzekanie na to, jacy źli są pasterze, rzucanie ogólnikami bez możliwości obrony ze strony kapłana. Ludzie często mówią o tym pokątnie, między sąsiadami. Każdy pasterz powinien być na to przygotowany i mieć osobę, która szczerze przedstawi mu zarówno jego zasługi, jak i błędy oraz pokaże z perspektywy osoby świeckiej, czego Lud Boży oczekuje od pasterza i Kościoła. Można powiedzieć, że kapłan powinien mieć dwóch kierowników duchowych — jednego kapłana i jedną mądrą osobę świecką.
To samo dotyczy samego pasterza wobec wiernych. Powinien mieć on odwagę powiedzieć i pokazać, co dana osoba robi niewłaściwie, w duchu Ewangelii, miłości i miłosierdzia. Jednak pasterz powinien przede wszystkim budować Ducha w ludziach, dodawać im siły i mocy w dźwiganiu codziennego ciężaru poprzez pozytywny przekaz. Często ten Duch w człowieku jest niszczony przez niesłuszną krytykę ze strony pasterza — na przykład wtedy, gdy z ambony gani wiernych w taki sposób, jakby to oni nie przychodzili do kościoła. Jest to zły adresat. Krytyka powinna być przekazywana osobiście danej osobie. Czasem dobrym miejscem na to jest konfesjonał, jednak tworzy on pewnego rodzaju barierę i trudną do przełamania atmosferę sztuczności. Warto czasem zaprosić taką osobę na rozmowę w cztery oczy, w miłej, naturalnej atmosferze, i szczerze porozmawiać jak brat z bratem lub siostra z siostrą.
Moim bardzo wyraźnym spostrzeżeniem jest to, że w Kościele bardzo utrudniona jest komunikacja pomiędzy różnymi grupami: świeckimi, pasterzami, grupami parafialnymi, tymi, którzy przyjmują kolędę, oraz tymi, którzy unikają pasterzy. W rozwoju duchowym nie powinno się separować od innych. Należy się komunikować, wymieniać poglądy i w duchu miłości korygować rażące błędy. Nie jestem pewien, czy ten problem występuje we wszystkich parafiach, ale przykładem braku komunikacji jest niewykorzystana okazja przez kapłanów podczas kolędy, kiedy mają możliwość zwyczajnej rozmowy z człowiekiem „z zewnątrz”.

Komentarze
Prześlij komentarz