Zastanawiałem się również nad całym cierpieniem, które wyrządził Kościół katolicki niewinnym ludziom np. w czasach inkwizycji, czy wypraw krzyżowych. Ja czułem w stosunku do Kościoła katolickiego gniew z tego powodu i starałem się o tym nie myśleć, by zachować w sobie resztki wiary. Dzisiaj oceniamy to jako coś złego. Jednak kiedy się głębiej zastanowić, to można dojść do wniosku, że w tamtych czasach ludzie odbierali to, jako dobro. Wtedy wojny, tortury, palenie na stosie, były niezwykle częste. Społeczeństwo przyjmowało te zjawiska, jako naturalne i szukały ich uzasadnienia. Kościół był jednym z organów tego ciała, więc nie mógł postępować inaczej. To tak jakby głowa kiwała „NIE”, podczas gdy język i całe ciało mówiło „TAK”. W końcu człowiek = Kościół = Świat – zgodnie z moim porównaniem – postradałby zmysły i zachorowałby na rozdwojenie jaźni, a co za tym idzie – pewnie Kościół szybko by umarł, bo chory organ zazwyczaj trzeba usunąć, by nie wyrządził jeszcze więcej krzywdy. W tamtych czasach było to jedyne wyjście. Ważne, że dzisiaj nie ma tak wielu nadużyć w tej materii, bo Kościół i świat przechodzi ewolucję, jak cała rasa ludzka i dziś mamy inne problemy, niż kiedyś, choć wszystko powoli zmierza ku Dobru i nowemu stworzeniu.
Jak odróżnić Dobro od zła? Pomaga nam w tym Miłość. To ona usprawnia nas do czynienia Dobra. Temu uczuciu należy mówić „TAK”. Daje pokój, poczucie jedności, ciszy i spokoju. Natomiast wszędzie gdzie pojawia się nienawiść, pojawia się też zło. Tym odczuciom należy mówić kategoryczne „NIE”. To co złe, powoduje wewnątrz i na zewnątrz nas rozdarcie, chaos, nieuporządkowanie i hałas. Dzieje się wiele złych rzeczy w Kościele, również dzisiaj, które także daleko nie odbiegają od tego, co nas otacza w świecie. Świat kipi od seksu i wszelkiego rodzaju zboczeń, czy to w internecie, na ulicy, czy w zaciszach domów. Właśnie za te grzechy, przede wszystkim, piętnuje się współczesnych księży. Krytykuje się tych księży, którzy piją alkohol i biorą narkotyki, a wokół te same zjawiska występują nagminnie. Z jednej strony, oczekujemy od księży wyjścia do nas – do świata. Z drugiej zaś, kiedy słabszej duszy kapłana, zdarzy się upaść, znajdujemy sobie ofiarę do piętnowania, zamiast przebaczyć i znaleźć w sobie równie ciężkie grzechy, z których powinniśmy się wyrzec. Dlatego część księży i zakonników, woli się zamknąć w czterech ścianach i uciec przed tym brudem. Wtedy mają święty spokój. Ja tego nie pochwalam, ale też staram się zrozumieć, że mogą się bać tego, co spotyka tak wielu słabych ludzi. Jezus powiedział, że mamy najpierw znaleźć belkę w swoim oku, a później wyciągać drzazgę z czyjegoś oka. Dlaczego więc robimy na odwrót?
Więc teraz mówię do Świata – Świecie wyjmij belkę ze swojego oka, a potem wyciągaj drzazgę z Kościoła !!!
Według słów Ewangelii Tomasza: 26 Rzekł Jezus: „Widzisz drzazgę, która jest w oku twego brata, zaś belki, która jest w twoim oku nie dostrzegasz. Jeśli wyrzucisz belkę z twego oka, wtedy przejrzysz, aby wyciągnąć drzazgę z oka twego brata”.
To samo dotyczy Kościoła, w stosunku do świata oraz mojej postawy wobec Kościoła i świata. Ja sam muszę się ukorzyć i powiedzieć, że czasem oskarżam i wydaję ostre sądy, które mogą kogoś zranić, podczas gdy sam, nierzadko popełniam błędy. Chciałbym wyciągnąć ze swojego oka belkę, ale nie potrafię, a jednocześnie czuję potrzebę, by mówić co jest dobre, a co jest złe, przytaczając konkretne przykłady i w ten właśnie sposób, wskazuję na drzazgi w Kościele i świecie, sam mając we własnym oku niejedną drzazgę.

Komentarze
Prześlij komentarz