To co duchowe powinniśmy otrzymywać za darmo. Sam Jezus powiedział, byśmy Ewangelię brali za darmo.
Świat za bardzo uzależnił się od pieniądza. Zazwyczaj nie liczy się Prawda, ani Dobro drugiego człowieka, ale to czy jest zamożny. Kapitalizm przenika także do świata duchowego. Składamy ofiary za to, że ktoś buduje w nas dobrego ducha, podczas gdy Jezus udzielał nauk za darmo. Więcej – sam troszczył się o strawę dla ludzi, pomnażając chleby i ryby. Istotą Kościoła powinna być wspólnota, a nie architektura, powołując się na słowa Jezusa, mówiącego o zburzeniu Świątyni i odbudowy w ciągu trzech dni. Oczywiście miał na myśli Świątynię jaką jest ciało. Fundamentem Świątyni miała być wspólnota, nie kamień. Kościół stanowią wierzący całego świata, a nie sakralne budowle, które nie cieszą oczu Boga. Bóg nie wymaga od nas ofiar materialnych czy ludzkich. Pragnie jedynie byśmy oddali mu swoje serce i ducha. Byśmy się do Niego zbliżali i kochali przynajmniej w części tak, jak On kocha nas. Nie warto tracić czasu na budowanie świątyń, bowiem najdoskonalszą świątynią jest zgromadzenie chwalących Go całym duchem i ciałem.
Za dobra duchowe nie powinna być pobierana opłata, powołując się na słowa Ewangelii, mówiącej o pomnażaniu talentów, które mają podwójne znaczenie. Obie Prawdy się przenikają. Mamy pomnażać talenty, a więc własne zdolności, które pozwalają nam pozyskać dobra materialne, w postaci wynagrodzenia za pracę. Sama przypowieść wskazuje również na podstawową prawdę – samo posiadanie pieniądza nic nie znaczy (czyli zakopywanie go w ziemi), dopiero pomnażanie swojego dobytku, przynosi wymierną korzyść (pomnażanie talentów). Ewangelia bardziej odnosi się do realiów, niż ogarnia to pojęcie ludzkie. Wiele przypowieści powinniśmy traktować bardziej dosłownie, niż wcześniej to czyniliśmy. Wiara jest praktyczna i Jezus uczy nas praktycznej strony bytu, wskazuje jak żyć i jak przygotować się na czasy ostateczne. Ponadto, Jezus przyszedł do ubogich, by wzbogacić ich wartościową dla wszystkich nauką, które będą podłożem dla następnych pokoleń, podobnie jak talenty, na zapewnienie sobie życia wiecznego. Idealnym rozwiązaniem, byłaby równość materialna wszystkich ludzi i pokoleń.
Nie mamy hołdować mamonie. Jednak obecny świat ulega jej, jest na niej oparty i zapewne, tak pozostanie do czasów ostatecznych. Jednak to co materialne przemija, a zadaniem wierzących jest pomnażanie talentów w sensie dosłownym jak i w formie zdolności i dóbr duchowych. Jeśli pomnożymy zdolności, one przysporzą nam pieniędzy. W ten sposób zaoszczędzimy kapitał, który pomoże nam w zbawieniu pod warunkiem podzielenia się z ubogimi, by wszyscy mieli szansę na zbawienie. Ewolucja nadal trwa i jest to ewolucja ducha, jednak dążymy do ideału – do nowego stworzenia w jednym, niepodzielnym Duchu.
W tym sensie odpowiedzialność za życie duchowe nie może być przerzucana wyłącznie na instytucje, struktury czy osoby duchowne. Każdy człowiek wierzący zostaje wezwany do osobistego wzrostu, rozeznania i pracy nad sobą, ponieważ to on sam staje się żywą częścią Kościoła. Duchowość nie powinna być konsumowana jak towar, lecz przeżywana jako relacja i współodpowiedzialność. Wspólnota rodzi się tam, gdzie ludzie dzielą się tym, co otrzymali – wiarą, talentami, czasem i środkami – nie z przymusu, lecz z wolności serca. Tylko taka postawa pozwala zachować czystość intencji i uchronić życie duchowe przed podporządkowaniem logice zysku, w której wartość człowieka mierzy się posiadaniem, a nie miłością.

Komentarze
Prześlij komentarz