Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się imieniu Boga. Tłumaczenie imienia Boga nie jest jednoznaczne, ale najbardziej bliskie i sensowne jest dla mnie tłumaczenie:
„Będę, który byłem”.
Tłumaczenie „Będę, który byłem” jest dla mnie bardzo racjonalne ze względu na Jezusa, który określa siebie jako Tego, który Jest. Tutaj można zauważyć pewną zależność i podobieństwo do Trójcy Świętej:
Ojciec – Ten, który był;
Jezus – Ten, który jest;
Duch Święty – Ten, który będzie.
Kiedy Bóg przedstawia siebie Mojżeszowi, określa siebie jako „będę, który byłem”. Dopiero kiedy pojawia się Jezus, staje się to, co Jest. Jezus jako wcielenie Boga jest tu i teraz, obecny w ciele i krwi. Ojciec, ze względu na istotę ojcostwa, jest Tym, który był wcześniej – bo najpierw musi być Ojciec, aby potem był Syn. Jezus objawił uczniom, że kiedy odejdzie, ześle Ducha Pocieszyciela – Parakleta – Ducha Świętego. Czyli Jezus, który jest teraz, zapowiada Tego, który będzie później. Tak czy inaczej Bóg jest Tym, który był, jest i będzie, a dopiero osoba Jezusa Chrystusa – Boga wcielonego – dopełniła całości jako obecność Boga tu i teraz na ziemi w osobie człowieka.
Można pójść dalej i stwierdzić, że Bóg:
– Ojciec jest odpowiedzialny za przeszłość;
– Syn jest odpowiedzialny za teraźniejszość;
– Duch Święty jest odpowiedzialny za przyszłość;
– Ojciec jak wiara, bo ona daje pęd do działania, by zmieniać przyszłość na lepszą, a w tym pomagają właśnie dary Ducha Świętego;
– Duch Święty jak nadzieja, bo nadzieja wypływa z przeszłości i ma wpływ na przyszłość
– Syn jak miłość – czego nie muszę chyba argumentować;
– Ojciec, mając nadzieję, zawiera przymierze z człowiekiem, pokładając w nim ufność, że mimo swojej słabości odnajdzie właściwą drogę i nie zbłądzi.
Ojciec, Syn i Duch Święty są jednością i właściwie Ojciec może być utożsamiany także z nadzieją i miłością, a Duch Święty z wiarą i miłością. Dlatego Bóg, który objawił siebie Mojżeszowi, określił siebie niejako jako Ojciec i Duch – jako wiara i nadzieja – jako przeszłość i przyszłość, a Jezus to wszystko dopełnił, choć cały czas był obecny, zgodnie ze słowami:
(J 8,58–59)
Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: zanim Abraham stał się, JA JESTEM”. Porwali więc kamienie, aby rzucić je na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.
Dlatego tak ważny jest Duch Święty i dlatego grzech przeciwko Duchowi Świętemu nie jest odpuszczony. Gdyby nie było Ducha Świętego, nie byłoby przyszłości i wszystko by się skończyło. Prośmy więc Ducha Świętego, aby nas oświecał w taki sposób, byśmy wiedzieli, w jakim kierunku mamy podążać, i by uzdalniał nas do działania. On prowadzi i daje sprawność do czynienia dobra, by zmieniać przyszłość na lepszą.
Mimo tej wielkiej wagi Ducha Świętego to miłość Jezusa jest najważniejsza i na Nim powinniśmy się oprzeć – to jest fundament, na którym wszystko należy budować, bo to Jezus prowadzi do Ojca – Stwórcy wszystkiego, ale "nadzieja umiera ostatnia".

Komentarze
Prześlij komentarz