W modlitwie „Zdrowaś Maryjo" w samym jej sercu pojawiają się słowa: „Jezus, Święta Maryjo". To wyraz tego, że w sercu Maryi był Jezus – i On doprowadził ją do świętości, nie odwrotnie. Zgodnie ze słowami (J 14,6): „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie."
Po dyskusji jedna z osób zadała mi pytanie: „Czy w takim razie grzech jest nam potrzebny do zbawienia?" Odpowiedziałem jednym słowem: „Przebaczenie."
Na kolejnym spotkaniu rozważaliśmy (Łk 11,1-13) – fragment o modlitwie „Ojcze nasz" i natrętnym przyjacielu. Wynika z niego, że wszyscy jesteśmy grzeszni przez grzech pierworodny, ale choć źli jesteśmy, dzięki Bogu jesteśmy zdolni do dobra i jesteśmy oczyszczani przez chrzest i spowiedź świętą. Bóg udziela przede wszystkim dóbr duchowych. Daje nam Ducha, który usprawnia nas do działania – a działając, mamy też co jeść, bo robotnik zasługuje na swą strawę. Warto też pamiętać, że Bóg stara się działać przez ludzi, ale nie wszyscy poddają się Jego woli – i stąd bierze się głód i bieda.
W modlitwie „Ojcze nasz" mówimy: „nie wódź nas na pokuszenie" – co nie jest całkiem zgodne z prawdą, bo Bóg nigdy nie wodzi na pokuszenie, jedynie dopuszcza do kuszenia przez zło. Właściwsze byłoby: „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego." Idąc tym śladem, odkryłem nowy sposób modlitwy. Stałe modlitwy odmawiane automatycznie bywają suche. Zacząłem więc modlić się „Ojcze nasz" własnymi słowami, zachowując pierwotny sens:
„Ojcze nasz, który jesteś w tym, co duchowe, niech święci się Twoje Imię, niech przyjdzie Królestwo Twoje, niech dzieje się wola Twoja, jak w tym, co duchowe, tak tu na ziemi. Chleba naszego na każdy dzień daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze grzechy, tak jak i my odpuszczamy tym, którzy nam wyświadczyli jakiekolwiek zło. I nie dopuść, byśmy ulegli jakiejkolwiek pokusie, ale zbaw nas od wszystkiego, co złe. Amen."
W ten sposób stała modlitwa staje się bardziej osobista, bardziej aktualna i prawdziwa.

Komentarze
Prześlij komentarz