Symbol gwiazdy, z której wychodzą dwadzieścia cztery promienie, odnosi się do dwunastu pokoleń Izraela. Każda para promieni symbolizuje jedno małżeństwo – związek kobiety i mężczyzny. Jeden promień wychodzi z okręgu niebieskiego, drugi z czerwonego, tworząc jedność, z której może narodzić się życie. Ta jedność nie jest przypadkowa ani czysto biologiczna, lecz zakorzeniona w porządku duchowym. To właśnie dzięki niej mogły powstać kolejne pokolenia, a ich świadectwo promieniowało dalej, obejmując następne rodziny i czasy aż do dnia dzisiejszego.
Rodzina jest podstawowym narzędziem dzieła Bożego. To w niej człowiek po raz pierwszy doświadcza relacji, odpowiedzialności i miłości. W rodzinie przekazywane są nie tylko życie i geny, lecz także wiara, wartości oraz sposób patrzenia na świat. Dlatego tak istotne jest, aby była ona pełna i oparta na zdrowych relacjach – zarówno wewnątrz, jak i wobec innych ludzi. Rodzina nie istnieje w oderwaniu od wspólnoty, lecz promieniuje na nią, podobnie jak promienie wychodzące z jednego źródła światła.
Rok rodziny przypomina o jej szczególnej roli w świecie, zwłaszcza dziś, gdy przeżywa ona głęboki kryzys. Kryzys ten wynika z braku zrozumienia jej sensu i znaczenia, a także z prób zastąpienia jej innymi strukturami, które nie są w stanie spełnić tej samej funkcji duchowej i społecznej. Gdy rodzina słabnie, słabnie całe społeczeństwo. Gdy natomiast jest zdrowa i zakorzeniona w prawdzie, jej światło dociera daleko poza jej własne granice i staje się zaczynem dobra dla innych.
To, co przekazuję, porównuję do pracy górnika wydobywającego węgiel z głębi ziemi. Prawda, podobnie jak węgiel, bywa ukryta, przykryta warstwami czasu, schematów i uproszczeń. Trzeba wysiłku, odwagi i wytrwałości, aby do niej dotrzeć. Dopiero wydobyta na powierzchnię może stać się źródłem ognia, który ogrzewa i rozświetla ludzkie serca. Boże tajemnice są darem, lecz nie są dane po to, by pozostały zakopane.
Nie można jednak podtrzymywać ognia wciąż tym samym paliwem. Jeśli używamy wyłącznie starych form i powtórzeń, płomień zaczyna słabnąć. Trzeba szukać nowych pokładów, nowych dróg zrozumienia i nowych słów, aby ogień nie zgasł. Taką misję ma Kościół, ale także każdy człowiek wierzący, który nie chce, by wiara stała się jedynie wspomnieniem lub tradycją pozbawioną życia.
Ogień ten wykorzystuje hutnik, który potrafi przetworzyć jego energię w coś trwałego. Hartując stal, czyni ją odporną na uderzenia i próby zniszczenia. W ten sposób powstaje zbroja i miecz do walki duchowej. Mieczem jest słowo wypowiadane z prawdą i mocą, a zbroją – słowo odrzucane, które nie znajduje miejsca w sercu. Nie każde słowo należy przyjmować, lecz są takie, które trzeba świadomie odrzucić, aby nie osłabiały ducha.
Duchowa zbroja pozwala odróżniać dobro od zła i opierać się temu, co niszczy człowieka. Pomagają w tym słowa „tak” i „nie”, wypowiadane z wiarą, przekonaniem i odpowiedzialnością. Są one wyrazem dojrzałości duchowej oraz gotowości do obrony tego, co zostało powierzone.
Bądźmy więc górnikami, hutnikami i rycerzami. Wydobywajmy Prawdę, pozwólmy Bogu hartować nasze serca w ogniu doświadczeń i stawajmy do duchowej walki. Tak jak stal nabiera mocy w ogniu, tak człowiek umacnia się poprzez wiarę, aby wytrwać, nie utracić światła i nieść je dalej kolejnym pokoleniom.

Komentarze
Prześlij komentarz