Śmierć jest dla człowieka doświadczeniem niezwykle trudnym i często bolesnym. Wyobrażam ją sobie jako spadanie – przejście, które ma przenieść mnie na drugą stronę. Życie jawi mi się jako lot samolotem, a śmierć jako skok z niego z wielkiej wysokości. Aby taki skok nie zakończył się tragedią, potrzebny jest spadochron. Tym spadochronem jest Bóg oraz miłość, która łączy nas z Bogiem. Dzięki niej możemy łagodnie opaść, bez rozbicia i bez utraty tego, kim jesteśmy.
W symbolice, do której nieustannie powracam, spadochron przypomina pierścienie otaczające barwy, a sznurki łączące nas z kopułą – linie biegnące pomiędzy tymi pierścieniami. Same pierścienie przywodzą mi na myśl kopułę świątyni w Jerozolimie, która oglądana z góry ma bardzo podobny kształt.
Gdyby nie było tego spadochronu, śmierć kończyłaby się dla człowieka tragicznie – upadkiem w otchłań i całkowitym zatraceniem. Ludzie Boży jednak, dzięki tej więzi z Bogiem, mimo że umarli, nadal żyją. Bóg pozwala im łagodnie opaść, a gdy taka będzie Jego wola, Jego moc będzie w stanie porwać ich z powrotem, aby powrócili na ziemię w przemienionej postaci.
Tak jak Jezus umarł, zmartwychwstał i wstąpił do Nieba, tak również my – we właściwym czasie – umrzemy, zmartwychwstaniemy, a następnie wstąpimy do Nieba. Dusze złączone z Bogiem przejdą wszelkie próby, przetrwają je i będą zdolne przejść całą tę drogę, aby ostatecznie zanurzyć się w świetle Bożej miłości i trwać w nim na wieki. Wtedy animacja powstała z symbolu, którą zamieściłem 26.12.2013 roku, zatrzyma się w stanie prześwietlenia – jakby na wiecznym wdechu, który nigdy się nie kończy.
W tym miejscu chciałbym coś wyjaśnić. W swoich wypowiedziach często idę na kompromis z otaczającym mnie światem, przez co tracę część swojej barwy. Czynię to ze względu na ludzi, którzy upadli tak nisko, że znaleźli się już poza zasięgiem spojrzenia. Kościół jednak powinien strzec czystości wiary i odrzucać to, co skażone złem, aby nie utracił swojego smaku. Jak mówi Ewangelia:
„Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” (Mt 5,13–16)
Królestwo Boże musi być budowane na solidnym fundamencie, którym jest Jezus Chrystus. Jeśli świat nie zmieni swojej polityki i nie zacznie opierać się na tym, co stałe i niezmienne, wówczas wszystko, co było wypracowywane przez wiele pokoleń, rozsypie się jak domek z kart.
Mam wrażenie, że świat o tym zapomina – a być może nigdy nie był tego w pełni świadomy. Dlatego tak nieudolnie budujemy królestwo, które ma jedynie pozory królestwa, lecz w istocie jest mało Boże. Mimo to wciąż jest czas, aby to naprawić.
Na koniec jeszcze jedno przypomnienie: to Kościół – jaki by nie był – od dwóch tysięcy lat niesie i przekazuje Słowo Boże. Gdyby nie Kościół, Ewangelia nie przetrwałaby do dziś, a wiele wartościowych i dobrych rzeczy w naszym świecie nigdy nie ujrzałoby światła dziennego. Nie stałoby się to bez serc przepełnionych dobrem, które zapalił w nas sam Chrystus. Teraz naszym zadaniem jest odgrzebać to, co wartościowe, aby dobro mogło zapalić świat na nowo – i nie czekać, aż ktoś zrobi to za nas.

Komentarze
Prześlij komentarz