Nie do końca rozumiem zjawisko przesadnego kultu Maryi, z którym czasem spotykam się w Kościele. Nie potrafię się w nim odnaleźć i długo zachowywałem wobec niego dystans. Jednocześnie od zawsze cenię modlitwę różańcową — prostą, rytmiczną i głęboko zakorzenioną w tajemnicy Chrystusa.
Podczas odmawiania różańca dodaję po imieniu „Jezus” krótkie dopowiedzenia, które ukierunkowują mnie na konkretną tajemnicę zbawienia. Ten sposób modlitwy jest w Kościele znany od dawna, choć dziś bywa zapomniany i niedoceniany. Dla mnie stał się on drogą do głębszego przeżywania obecności Chrystusa.
Na początku modlitwy wypowiadam słowa:
Który pomnaża w nas wiarę.
Który pomnaża w nas nadzieję.
Który pomnaża w nas miłość.
Następnie rozważam tajemnice radosne, światła, bolesne i chwalebne, każdorazowo skupiając się na Jezusie i Jego drodze. Im dłużej modlę się w ten sposób, tym bardziej odkrywam, że różaniec nie oddala mnie od Chrystusa, lecz prowadzi prosto do Niego.
Otworzyłem swoje serce na tajemnicę Maryi dlatego, że doświadczam obecności Jezusa we mnie i w innych ludziach. Doświadczyłem także czegoś, co długo było dla mnie trudne do nazwania — jakby Jezus modlił się do Maryi przeze mnie. Rozmawia z Nią, wzywa Ją jak swoją Matkę, często prostym, zwyczajnym słowem: „mamo”.
Oddając cześć Sercu Jezusa, zrozumiałem również, że nie mogę zatrzymać się wyłącznie na Jego Sercu. Serce to centrum Jego obecności, ale nie wyczerpuje całego majestatu Boga. Kiedy odmawiam modlitwę „Zdrowaś Maryjo”, imię „Jezus” znajduje się dokładnie w jej centrum. Odkryłem w tym symbol głębokiej prawdy: w centrum serca Maryi jest Jezus.
To Ona oddała się Jemu całkowicie. Choć był Jej Synem, to Ona szła za Nim i Go słuchała. W świecie, w którym oczekujemy, że to dzieci mają słuchać dorosłych i iść za nimi, jest to obraz odwracający nasze schematy. A jednocześnie uczący.
Dzieci mają nam wiele do przekazania. Często to my ich nie słuchamy. W ich prostocie i niewinności ukryta jest prawda, która dla dorosłych — przytłoczonych doświadczeniem i brudem świata — bywa niedostępna. Wystarczy zapytać dzieci, co myślą, aby usłyszeć odpowiedzi, które swoją prostotą przewyższają słowa mędrców.
Zobaczmy Jezusa w dzieciach i naśladujmy je w tym, co dobre.

Komentarze
Prześlij komentarz