Od kilku dni doświadczam poczucia zjednoczenia z Bogiem oraz z ludźmi. Stan ten przynosił mi duchową radość, lecz jednocześnie odczuwałem wyraźne osłabienie intelektualne. Wczoraj wyszedłem z pracy wcześniej, ponieważ czułem, że nie jestem w stanie dalej normalnie funkcjonować. Duchowo byłem szczęśliwy, lecz pojawiło się we mnie także przeczucie, że w tym doświadczeniu mógł brać udział nie tylko Bóg, ale również zły duch. Po powrocie do domu odpoczywałem, próbując odzyskać równowagę.
Dzisiaj przypadkiem zobaczyłem w telewizji zwiastun filmu „To już jest koniec” (ang. This Is the End), który od wczoraj był wyświetlany w polskich kinach. Postanowiłem pójść na ten film, aby się odprężyć i na chwilę zanurzyć w rozrywce.
Po seansie doszedłem do kilku wniosków.
Uważam, że film ten jest skierowany przede wszystkim do osób, które w mojej symbolice określam jako barwę zieloną. Są to ludzie zanurzeni w szarości, którym wiele rzeczy wydaje się obojętnych. Dla osób żyjących w światłości film może być gorszący, ponieważ zawiera zbyt wiele zła i chaosu. Dla ludzi pogrążonych w ciemności będzie jedynie zwykłą komedią — uśmieją się, ale nie wyniosą z niej niczego istotnego.
Dla tych natomiast, dla których wciąż istnieje nadzieja, film może stać się przestrogą, a jednocześnie zapowiedzią nagrody, jaka czeka na tych, którzy wytrwają do końca i ostatecznie się nawrócą.
W trakcie seansu jedna para opuściła salę kinową. Gdy po zakończeniu filmu sam wychodziłem z sali, pomyślałem: „Zwycięstwo należy do tych, którzy wytrwają do końca”, przywołując w myślach tę parę. Być może należeli oni do światła, a być może do ciemności. Jeśli jednak znajdowali się w stanie letniości — w barwie zielonej — możliwe, że w tym momencie utracili szansę na przemianę.
Po wyjściu z kina udałem się do katedry. Tam przystąpiłem do spowiedzi, która była mi w tamtym momencie niezwykle potrzebna, a następnie uczestniczyłem w niedzielnej liturgii Mszy Świętej. Czas ten przeżyłem bardzo głęboko i w pokoju serca. Jestem wdzięczny kapłanom, którzy mi w tym towarzyszyli.

Komentarze
Prześlij komentarz