Wczoraj spotkałem się z osobą obdarzoną niezwykłym doświadczeniem widzenia świata „do góry nogami”. Co ciekawe, nauka wskazuje, że każdy człowiek postrzega obraz w taki właśnie sposób, a dopiero mózg dokonuje jego odwrócenia. W pewnym sensie więc to ona widzi „prawidłowo”, a my — przyzwyczajeni do własnej percepcji — żyjemy w iluzji. To doświadczenie skłoniło mnie do refleksji, że nie zawsze to, co widzimy, jest takie, jakim się nam wydaje. Być może pewne rzeczy postrzegamy na odwrót.
Jezus mówił o Królestwie Bożym, które nie jest z tego świata. Oznacza to, że nasze zmysły — zakorzenione w rzeczywistości materialnej — mogą przekłamywać to, co duchowe. To, co wydaje się oczywiste, może być w istocie odwrócone.
Podczas Mszy Świętej usłyszałem słowa, które przywołały tę myśl w nowym świetle. Jezus określał siebie jako ogień, który nie pali. Zrozumiałem wtedy, że wewnątrz człowieka może płonąć ogień, który nie niszczy, lecz oczyszcza. Sam odczuwam w sobie taki ogień — intensywny, a zarazem wymagający ochłodzenia. Przenosząc to doświadczenie na symbol, nad którym od dawna się zastanawiam, dokonałem przekształcenia barw: zamieniłem biel z czernią. W ten sposób powstała nowa wersja symbolu.
W tym ujęciu znaczenia pór roku ulegają przemianie:
Wiosna staje się obrazem nawrócenia. Jest czasem intensywnej walki i chaosu, w którym ścierają się dobro i zło. To właśnie wiosną rozgrywa się najtrudniejsza duchowa batalia.
Lato symbolizuje Niebo — płonące światłem, lecz jednocześnie ochładzające ogień, tak że wszystko staje się dobre i harmonijne.
Jesień oznacza zwątpienie. Jest czasem oschłości i powolnego obumierania duszy.
Zima natomiast ukazuje piekło — chłód i zło, którego siła słabnie. Symbolizują to poprzerywane czarne linie, wskazujące na kruszenie się mocy ciemności.
Po zimie jednak zawsze przychodzi ponownie wiosna. Bóg raz jeszcze podejmuje walkę o człowieka, a jeśli ten się Mu podda, zostaje wyzwolony z mocy zła.
Myślę, że Jezus nie tylko rozwiązał więzy, które nas zniewalały, lecz również dokonał zamiany ciemności ze światłem — czerni z bielą. W ten sposób uzdolnił człowieka do życia w pełnej jedności z Bogiem. Skutki zerwania zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła zostały unicestwione wraz z grzechem i śmiercią. Efektem tego wydarzenia jest głęboka przemiana w człowieku, a przez niego także w świecie.
Być może właśnie dlatego ludzie, czyniąc zło, często są przekonani, że czynią dobro. Zamiana światła z ciemnością sprawia, że rzeczywistość jest postrzegana inaczej w zależności od tego, czy ktoś należy do światła, czy do mroku — skąd pochodzi i dokąd zmierza.
Moja własna pomyłka stała się ilustracją tego procesu. Zamiana czerni z bielą wydaje się niewielka i niemal niewinna, a jednak jedna droga prowadzi do śmierci, a druga do życia; jedna do kłamstwa, a druga do Prawdy; jedna do zniewolenia, a druga do wolności.
Cieszę się, że flaga Polski jest biało-czerwona. Z mojego symbolu wynika, że są to barwy Nieba. Są to również kolory, które wypływają z serca Jezusa Miłosiernego na obrazie z napisem „Jezu, ufam Tobie”, którego wizję miała św. siostra Faustyna Kowalska.
[Grafika: Jezus Miłosierny]
Biel i czerwień symbolizują wodę i krew — czystość i ogień. Dzięki tej równowadze możliwe jest istnienie życia. Gdyby był sam ogień, wszystko uległoby spaleniu. Gdyby było samo światło, oślepiłoby ono człowieka. Dopiero ogień chłodzony wodą pozwala na istnienie życia. W ten sposób całość domyka się w harmonijny porządek i zmierza ku dobru.







Komentarze
Prześlij komentarz