(Łk 19, 37–40)
Gdy Jezus zbliżał się już
do zboczy Góry Oliwnej,
całe mnóstwo uczniów
poczęło wielbić radośnie Boga
za wszystkie cuda,
które widzieli.
Wołali głośno:
„Błogosławiony Król,
który przychodzi w imię Pańskie.
Pokój w niebie
i chwała na wysokościach”.
Lecz niektórzy faryzeusze
spośród tłumu rzekli do Niego:
„Nauczycielu, zabroń tego
swoim uczniom!”.
On zaś odpowiedział:
„Powiadam wam:
Jeśli ci umilkną,
kamienie wołać będą”.
Tak więc,
jeśli wy przestaniecie mówić,
kamienie będą wołać.
Dzisiaj zrozumiałem,
że obecnie żyjemy w czasach,
w których kamienie rzeczywiście
do nas przemawiają,
zgodnie ze słowami Jezusa.
Dzisiaj nie słychać już proroków
przemawiających na ulicach.
Wszyscy jesteśmy zastraszeni,
ponieważ przyszła moda na ateizm,
a wielu, którzy głosili słowo publicznie,
znajduje się dziś
w szpitalach psychiatrycznych.
Dzisiaj Bóg nie jest mile widziany,
podobnie jak dwa tysiące lat temu.
Dzisiaj nie wypada mówić o Bogu,
ponieważ uznaje się to
za coś wstydliwego,
za tak zwany „obciach”.
Idziemy za tą modą
i trochę ze strachu,
trochę z wygody,
a trochę pod wpływem
zsekularyzowanego świata,
nie mówimy o sprawach Bożych
w sposób otwarty.
Milczymy,
aby innym było wygodniej
i żeby nas źle nie oceniano.
Nie chcemy wyjść na głupców,
fanatyków,
ani – nie daj Boże –
kogoś urazić.
Sam noszę w sobie taki lęk,
więc wiem, o czym mówię.
Jezus jednak to przewidział
i zapowiedział czasy,
w których wszyscy będą milczeć,
a kamienie będą mówić.
Te czasy właśnie nadchodzą.
Dzisiaj coraz częściej
przemawia do nas krzem
w postaci komputerów.
Czy nie jest to nic innego
jak właśnie kamienie?
Dzisiaj przemawia do nas
martwa materia.
Jezus miał odwagę
przemawiać całym sobą,
własnym ciałem,
które dał nam na pokarm.
My jednak często
nie mamy takiej odwagi jak On.
Dlatego jedynym miejscem,
w którym możemy spełniać
swój obowiązek
głoszenia Słowa Bożego,
staje się internet.
Jest w tym jednak
coś bardzo pięknego,
a mianowicie słowa:
„Moc w słabości się doskonali”.
Przekaz Ewangelii przez internet
może być wyrazem słabości,
ale w niektórych przypadkach
okazuje się nawet
bardziej skuteczny
niż głoszenie słowa na ulicy.
Takie są znaki czasu.
Broni nie należy
brać dosłownie
i biegać z nią po ulicach –
chyba, że naszą bronią
jest Słowo Boże i miłość.

Komentarze
Prześlij komentarz