Czym jest Kościół. Moje przemyślenia są następujące:
Kościół to jak człowiek – zresztą człowiek jest Świątynią Boga, więc jest w tym sens. W człowieku są komórki, które składają się z jeszcze mniejszych elementów. Te komórki są, jak ludzie w Kościele. Niektóre komórki mogą być zagrożeniem dla organizmu, tworząc choroby, np. raka. Są również złe wirusy i dobre bakterie, troszczące się o to, by organizm działał prawidłowo. Wszystko się wzajemnie plącze i pracuje, co w pierwszej chwili wydaje się być chaosem. Jednak ten chaos, tworzy tak idealny i piękny organizm, jakim jest człowiek. Kościół to nie tylko katolicy. Uważam, że Kościół to cały świat – wszyscy ludzie na ziemi, aniołowie, Bóg – całe stworzenie widzialne i niewidzialne. Można by powiedzieć, że Kościół katolicki, to jeden z organów całego organizmu. Jak wcześniej wspomniałem, nie wszystko co jest w organizmie jest dobre. Jednak, żeby organizm dobrze funkcjonował, tzn. żeby wytwarzały się przeciwciała, muszą być też te złe bakterie (czytaj – ludzie mający przekonania, które prowadzą do złego i czyniący zło – również kościoły, sekty i wyznania, które pobłądziły – oczywiście, jeśli pobłądziły). Nie ma idealnej wiary, kościoła, ruchu, czy nawet człowieka. Moim zdaniem najbliższym ideałowi był Jezus. Jednak inne wiary mają również swoich przedstawicieli, którzy byli najbliżej ideału. Nie kłóćmy się, o samo imię, choć imię Jezusa ma wielką moc i nie ma w innym imieniu zbawienia, jak tylko w imieniu Jezus. Dla mnie te dobre jednostki ludzkie – dobre komórki, bakterie, czy na przykład łańcuchy DNA, mające najmniej złych mutacji, to jednostki, które myślą podobnie, jak Bóg. Są to osoby, które się do Niego zbliżają i starają się odczytywać Jego znaki – ludzie, którzy myślą dobrze i czynią dobrze. Ja odnalazłem ten ideał w Jezusie i czuję z nim wielką więź. Nigdy nie próbowałem nawiązać takiej więzi z innym prorokiem, czy przedstawicielem jakiegoś wyznania. Odczuwałem pewną więź, ze św. księdzem Janem Bosko, kiedy byłem w zakonie, ale to nie było to samo. Czegoś mi w tym brakowało. Dlaczego? Dzisiaj już wiem. Dopiero 7 lat temu, kiedy pierwszy raz poczułem wyjątkową jedność z Jezusem, zacząłem to rozumieć. Jednak krótko przed rozpoczęciem pisania tej publikacji, zrozumiałem, że Bóg = Jezus, jest w nas, więc jest również w św. księdzu Janie Bosko i w każdym proroku, który chce zbliżyć się do Boga i z nim zjednoczyć. Jest również w każdym człowieku. Wszyscy Ci prorocy, z różnych wyznań, tworzą pewnego rodzaju jedność z Bogiem. Zbliżając się do św. księdza Jana Bosko, miałem mieć przed oczyma Boga w osobie świętego, a nie samą osobę świętego księdza Jana Bosko. Dla mnie Jezus, to jak świątynia ze szkła, z której bije czyste światło. Kiedy Jezus umarł, światło wraz z Jego duszą odeszło i zostało samo szkło. Kiedy Jezus zmartwychwstał, szkło się rozsypało i pozostało samo światło – Jezus = Syn Boży = Bóg w człowieku, stał się Światłem czyli energią Bożą. Powstało nowe ciało przepełnione samą pełnią, mądrością, życiem i wszystkim, co jest idealne. Każdy z nas, gdy zmartwychwstanie, będzie miał takie przebóstwione ciało. Wierzę, że to zmartwychwstanie nastąpi, tu na ziemi, lub jeśli ludzie przeniosą się na inne planety, to być może również będzie się to odbywało w różnych miejscach wszechświata.

Komentarze
Prześlij komentarz